Pomoc rzeczowa czy gotówka?

Pomoc rzeczowa czy gotówka?

Filip Tokarski

Rządowa pomoc dla potrzebujących rodzin często polega na przekazywaniu bądź dofinansowywaniu produktów, dóbr i usług. Przykładowo: wiele państw oferuje darmową opiekę medyczną. Praktycznie wszystkie zamożne kraje prowadzą też programy mieszkaniowe dla niezamożnych. Często dofinansowywane są również dobra codziennego użytku: w Indiach rząd prowadzi specjalne sklepy sprzedające ryż, mąkę i inne podstawowe produkty po cenach poniżej rynkowych. Rząd Polski od lat prowadzi też program dofinansowywania skromnych i niedrogich posiłków w barach mlecznych. 

Z perspektywy ekonomisty, powszechność takich rozwiązań budzi pytanie: czy nie lepiej byłoby po prostu dawać biednym gotówkę? Potrzeby biednych rodzin mogą się przecież różnić: być może niektóre z nich nie mają kłopotu z mieszkaniem, a za to brakuje im pieniędzy na podręczniki szkolne? Gdyby zamiast świadczeń rzeczowych, tzn. darmowych bądź dofinansowanych produktów, dawać biednym ich równowartość w gotówce, byliby oni w stanie wydać te pieniądze na to, czego potrzebują najbardziej. Przekazywanie rzeczy zamiast pieniędzy ogranicza ich możliwości i przez to czyni pomoc mniej skuteczną. 

Powodów, dla których stosujemy świadczenia rzeczowe jest wiele. Niektóre stronnictwa polityczne przekonują na przykład, że biedne rodziny wydałyby takie świadczenia nierozsądnie, więc ograniczenie ich wyborów jest zaletą, a nie wadą. Mimo to, świadczenia rzeczowe mogą mieć ekonomiczny sens nawet jeśli nie wątpimy w roztropność niezamożnych rodzin. Zauważają to w swoich artykułach ekonomiści Charles Blackorby, David Donaldson, Tim Besley i Stephen Coate. Skupiają się oni na przypadku, w którym rząd nie jest w stanie określić, które osoby są najbardziej potrzebujące. Takie założenie często jest rozsądne. Dla przykładu, porównajmy dwie osoby: obie dopiero skończyły studia i pracują za niewielką pensję w Warszawie. Pierwsza z nich pochodzi z tego miasta i otrzymuje pomoc finansową od swoich rodziców, którzy też regularnie zajmują się jej dzieckiem. Druga dopiero przeniosła się do Warszawy pochodzi z rodziny, której nie stać na wysyłanie regularnej pomocy. Mimo że obie te osoby zarabiają podobnie, ich potrzeby różnią się znacznie. Co więcej, są to różnice, które nie pojawiają się w danych rządowych, i na których nie można warunkować programów pomocy.  

Jak w takich przypadkach mogą pomóc świadczenia rzeczowe? Rozważmy na przykład sytuację, w której rząd dofinansowuje niskiej jakości produkty spożywcze, tak jak ma to miejsce np. w Indiach. Osoby, które bardzo potrzebują pomocy chętnie skorzystają z takiej opcji. Natomiast ci, których sytuacja materialna jest lepsza, mogą pozwolić sobie na kupno lepszej jakości jedzenia i nie będą chcieli ograniczać się do gorszych produktów, nawet jeśli są one o wiele tańsze dzięki państwowym dofinansowaniom. Zauważmy, że w takiej sytuacji pomoc rządowa idzie jedynie do bardziej potrzebujących, mimo, że w programie pomocowym może uczestniczyć każdy. Jest to zatem sposób kierowania pomocy do mniej zamożnych, który nie wymaga znajomości ich faktycznego poziomu potrzeb.  

Podobne argumenty mogą stosować się np. do służby zdrowia: państwowa opieka zdrowotna wiąże się z kolejkami i jest zaopatrzona gorzej niż lekarze prywatni. Zamożni ludzie zatem często decydują się na płatne wizyty poza NFZ. Dlatego też, tak jak w powyższym przykładzie, dostępna dla wszystkich państwowa służba zdrowia w praktyce skutecznie kieruje pomoc do osób mniej zamożnych.  

Badania:

  • Blackorby, C., & Donaldson, D. (1988). Cash versus kind, self-selection, and efficient transfers. The American Economic Review, 691-700. 

  • Besley, T., & Coate, S. (1991). Public provision of private goods and the redistribution of income. The American Economic Review, 81(4), 979-984. 

 

 

 

 

Dziennik Gazeta Prawna, 23 stycznia 2026 r.

 

Tags: 
Tłoczone z danych