Koszty pracy a innowacje

Koszty pracy a innowacje

Sebastian Zalas

Teoria ekonomii pokazuje, że gdy koszty pracy rosną, firmy mają silniejszą motywację, by inwestować w technologie pozwalające automatyzować pracę którą wykonują ludzie. Ponadto, wzrost kosztów pracy powinien wpływać na tempo i skalę ukierunkowanego postępu technologicznego, czyli na to na ile nowe technologie będą koncentrować się na zastępowaniu pracy ludzi maszynami, czy na tworzeniu nowych zadań dla pracowników. Te przwidywania teoretyczne znajdują potwierdzenie w badniach empirycznych. 

David Hémous (Uniwersytet w Zurychu), Morten Olsen (Uniwersytet w Kopenhadze), Carlo Zanella (Swiss Life) oraz Antoine Dechezleprêtre (London School of Economics) w swojej pracy analizują dane z ponad trzech tysięcy firm przemysłowych, które same opracowują i patentują nowe technologie w 41 krajach w latach 1997–2011. Ich celem jest zbadanie, czy wzrost płac szczególnie wśród niskowykwalifikowanych pracowników faktycznie prowadzi do wzrostu innowacji związnych z automatyzacją pracy.  

W centrum ich analizy znajduje się liczba patentów automatyzacyjnych zgłoszonych przez daną firmę w danym roku. By zbudować tę miarę, autorzy analizują opisy tysięcy patentów z m.in Europejskiego Urzędu Patentowego i bazy Orbis. Na podstawie kluczowych słów wyodrębniają te, które odnoszą się do automatyzacji. Następnie grupują te patenty według kodów klasyfikacji technologicznej, tworząc jednolitą bazę pozwalającą śledzić, które firmy rzeczywiście inwestują w rozwój technologii automatyzujących pracę. Z danych wynika, że w 2015 roku takie wynalazki stanowiły około jednej piątej wszystkich patentów w dziedzinie maszyn. 

Aby zrozumieć, skąd biorą się bodźce do tych innowacji, autorzy przyglądają się płacom pracowników o różnym poziomie kwalifikacji. Pracownicy nisko wykwalifikowani to osoby wykonujące rutynowe, powtarzalne czynności  np. w produkcji, montażu, transporcie czy prostych usługach. Wysoko wykwalifikowani to ci, którzy mają wyższe wykształcenie techniczne lub naukowe i wykonują zadania wymagające analizy, planowania, projektowania lub zarządzania. Co istotne, ta druga grupa jest komplementarna wobec technologii ponieważ to oni tworzą, obsługują i rozwijają systemy automatyzacji, więc ich praca nie jest zastępowana. To właśnie praca niskowykwalifikowana jest najbardziej narażona na zastąpienie maszynami. 

Kluczowy pomysł autorów polega na tym, że firmy produkujące technologie sprzedają swoje rozwiązania na rynkach międzynarodowych. Oznacza to, że ich decyzje innowacyjne zależą nie tyle od płac w kraju, w którym mają siedzibę, ale od kosztów pracy w krajach, gdzie znajdują się ich klienci. Aby to uchwycić, badacze tworzą dla każdej firmy wskaźnik odzwierciedlający jej ekspozycję na zmiany płac za granicą. Wskaźnik ten łączy informacje o płacach w poszczególnych krajach z tym, jak ważne są one dla sprzedaży danej firmy. Jeśli na przykład większość klientów danej firmy znajduje się w Niemczech, to wzrost niemieckich płac stanowi dla niej silniejszy bodziec do opracowywania technologii automatyzacyjnych. To naturalne zróżnicowanie pozwala im zidentyfikować przyczynowy związek między kosztami pracy a intensywność produkcji technologii automatyzujących pracę. 

Badacze analizują zależność między liczbą patentów automatyzacyjnych płacami nisko i wysoko wykwalifikowanych pracowników. Wyniki są jednoznaczne: wzrost płac niskowykwalifikowanych o jeden procent prowadzi do wzrostu liczby patentów automatyzacyjnych o 2–5 procent. Efekt jest silny, statystycznie istotny i nie występuje w przypadku innych rodzajów innowacyjnych technologii. Co więcej, gdy płace wysoko wykwalifikowanych rosną, liczba takich patentów spada. Ten wynik sugeruje, że firmy ograniczają automatyzację, gdy drożeje praca wymagająca kompetencji trudnych do zastąpienia. Dodatkowym potwierdzeniem jest przykład reform rynku pracy w Niemczech z lat 2003–2005, które obniżyły koszty pracy nisko wykwalifikowanych pracowników. Po ich wprowadzeniu liczba technologii automatyzacyjnych w firmach powiązanych z Niemcami była znacznie niższa w porównaniu z firmami słabo powiązanymi z Niemcami. 

Autorzy pokazują też konsekwencje strukturalne tych procesów. Sektory o wyższym udziale patentów automatyzacyjnych notują spadek udziału pracy w wartości dodanej o ok. 1,3 punktu procentowego na dekadę oraz spadek liczby rutynowych zadań o 1,4 centyla, przy jednoczesnym wzroście udziału pracowników wysoko wykwalifikowanych. Oznacza to, że automatyzacja nie tylko podnosi produktywność, ale również przesuwa gospodarkę w stronę pracy bardziej specjalistycznej i kapitałochłonnej. 

Wyniki badania pokazują, że decyzje firm o automatyzacji są reakcją na bodźce ekonomiczne. Reformy, które podnoszą płace lub czynią zatrudnienie pracowników o niskich kwalifikacjach droższym, mogą w dłuższym okresie przyspieszać automatyzację, nawet jeśli początkowo poprawiają sytuację tych grup. To pokazuje, że skuteczna polityka rynku pracy powinna łączyć wzrost wynagrodzeń z inwestycjami w umiejętności i przekwalifikowanie. 

 

 

 

Dziennik Gazeta Prawna, 24 kwietnia 2026 r.

Tags: 
Tłoczone z danych